Mała chmurka za kominem
Bajka audio na dobranoc: chmura, łagodna, 5 min. Stworzona w Purrytale.
- 5-minutowa bajka
- lektorka
- dla maluchów (1–3)
Pomysł na tę bajkę
“Julia zauważa małą, puchatą, bialutką chmurkę chowającą się za kominem sąsiedniego domu. Chmurka boi się swojej pierwszej kropli deszczu. Julia i jej pluszowy królik Tuptuś pokazują jej spragnione kwiatki i dołki na ścieżce, które czekają na kałuże. Chmurka próbuje delikatnie, spuszcza cudowny letni deszczyk i zasypia spokojna przy ciepłym kominie.”
To jedno zdanie to cała treść zamówienia. Purrytale napisało bajkę, a potem ją nagrało. Zaczyna od tego pomysłu. Zmień wszystko przed wygenerowaniem.
Czytaj razem
Dzieci mogą czytać podczas słuchania — widok wielkimi literami pomaga tym, które dopiero uczą się czytać.
Za oknem Julii rósł piękny, zielony ogród. Julia siedziała na szerokim parapecie, a obok niej leżał pluszowy królik Tuptuś. Tuptuś miał długie, miękkie uszy i brązowy nosek. Razem z Julią lubił patrzeć na dachy domów.
Nagle Julia uniosła rączkę. — Popatrz, Tuptusiu — szepnęła dziewczynka. — Kto tam siedzi?
Tuż za czerwonym kominem sąsiedniego domu ukrywała się mała chmurka. Była bialutka, okrągła i bardzo puchata, zupełnie jak kłębuszek wełny. Trzęsła się cichutko ze strachu. Bała się zrobić chociaż jeden mały krok, bo w brzuszku niosła swoją pierwszą kropelkę deszczu. Jeszcze nigdy nie padała.
Julia otworzyła szeroko okno i pomachała rączką. — Dzień dobry, mała chmurko! Nie bój się, chodź do nas! — zawołała wesoło.
Królik Tuptuś zamerdał uszkami, jakby też zapraszał gościa. Chmurka wychyliła się zza cegieł, przesunęła wolno po błękitnym niebie i zatrzymała tuż nad parapetem. Była taka miękka, że Julia miała ochotę ją pogłaskać.
— Chmurko — powiedziała Julia, wskazując rączką w dół — spójrz na nasz ogródek. Ktoś tam na ciebie bardzo czeka.
Na dole, na małej rabatce, rosły żółte i czerwone tulipany. Ich zielone listki opadły nisko ku ziemi. Kwiatuszki były bardzo spragnione w ten ciepły dzień. Otwierały płatki i prosiły o chłodną wodę.
— Widzisz? — zapytała Julia chmurkę. — Kwiatki mówią: pić, pić! Twoja kropelka da im mnóstwo siły.
Chmurka spojrzała na kwiatki, ale wciąż jeszcze odrobinę się wahała. Przytuliła się mocniej do parapetu. Wtedy Julia uniosła Tuptusia wysoko, tak aby chmurka dobrze go widziała. Tuptuś pokazał łapką na ogrodową ścieżkę. W piasku było kilka małych, suchych dołków.
— A tam są dołki — wyjaśniła cierpliwie dziewczynka. — Czekają na małe kałuże. Kiedy dasz im deszczyk, zrobisz wspaniałe błotko! A Tuptuś bardzo lubi patrzeć na kałuże.
Puchata chmurka spojrzała na uszy królika, potem na kwiatki, a na końcu na puste dołki w ziemi. Zrobiło jej się bardzo ciepło i miło. Zrozumiała, że jest tutaj bardzo potrzebna. Nabierała odwagi z każdą chwilą. Zakręciła się wesoło na wietrze, zrobiła mały fikołek i lekko pociemniała, stając się srebrzysta.
— Spróbuj, chmurko! — zachęciła ją Julia. — Dasz radę!
Chmurka westchnęła cicho i wypuściła jedną, lśniącą kropelkę. Kap! Kropelka spadła prosto na żółty tulipan. Kwiatek natychmiast uniósł główkę z radości.
Wtedy chmurka uśmiechnęła się szeroko. Zaczęła wypuszczać kolejne krople, coraz śmielej i weselej. Kap, kap, kap! Ciepły, letni deszczyk spłynął prosto na spragniony ogród. Tulipany piły chłodną wodę i pachniały coraz mocniej. W suchych dołkach na ścieżce pojawiły się lśniące, czyściutkie kałuże, w których odbijało się niebo.
— Brawo, chmurko! — zaśmiała się Julia, a królik Tuptuś zatańczył na parapecie ze szczęścia.
To był najpiękniejszy, najdelikatniejszy deszczyk na świecie. Ogród lśnił od małych kropel, a listki drzew cicho szumiały, jakby dziękowały za wspaniałą kąpiel.
Kiedy deszczyk się skończył, chmurka znowu stała się leciutka i bielutka. Płynęła powoli, kołysząc się na ciepłym wietrze. Była już bardzo zmęczona po swojej wielkiej pracy. Ziewała leciutko, robiąc się coraz bardziej puszysta.
Dziewczynka i pluszowy królik patrzyli, jak ich nowa przyjaciółka wraca w stronę sąsiedniego dachu. Chmurka ułożyła się wygodnie tuż obok nagrzanego słońcem, czerwonego komina. Cegły były przyjemne i ciepłe. Otuliła komin jak miękki szaliczek i zamknęła małe oczka.
Julia pogłaskała Tuptusia po długich uszach i zamknęła okno. Ogród odpoczywał, napojony pysznym deszczem.
— Dobranoc, kwiatuszki — szepnęła dziewczynka. — Dobranoc, mała, dzielna chmurko.
I chmurka, bezpieczna przy ciepłym kominie, zasnęła głębokim, spokojnym snem.