Księżycowe ciasteczka i mysia piekarnia

Bajka audio na dobranoc: myszy, magiczna, 6 min. Stworzona w Purrytale.

  • 5-minutowa bajka
  • lektorka
  • dla starszaków (6–8)
0:00 5:41

Pomysł na tę bajkę

“Lena słyszy nocą ciche brzęczenie w kuchni i odkrywa za koszem na chleb maleńką piekarnię, w której trzy myszki w śnieżnobiałych fartuszkach i kucharskich czapkach wypiekają Księżycowe Rogaliki pod okiem mistrza Maurycego i jego pomocnika Okruszka. Przez odrobinę za dużo gwiezdnego pyłu ciastka zaczynają unosić się pod sufit. Lena pomaga myszkom złapać je po cichu drewnianą łyżką i sitkiem.”

To jedno zdanie to cała treść zamówienia. Purrytale napisało bajkę, a potem ją nagrało. Zaczyna od tego pomysłu. Zmień wszystko przed wygenerowaniem.

Czytaj razem

Dzieci mogą czytać podczas słuchania — widok wielkimi literami pomaga tym, które dopiero uczą się czytać.

W starym zegarze w przedpokoju coś cicho chrupnęło, a potem wybiła północ. Ośmioletnia Lena leżała pod kołdrą, wpatrując się w smugę światła na podłodze. W całym domu panowała głęboka cisza, przerywana tylko miarowym tykaniem. Nagle z dołu, prosto z kuchni, dobiegł dziwny dźwięk.

To było leciutkie brzęczenie, jakby ktoś uderzał srebrną igiełką w naparstek. Brzdęk, brzdęk, a zaraz potem cichutkie szuranie.

Lena zsunęła nogi na chłodny parkiet. Na paluszkach, omijając skrzypiącą deskę przy drzwiach, zeszła po schodach. W kuchni pachniało wanilią, pieczonym masłem i czymś niezwykłym, co przypominało zapach mroźnego, zimowego powietrza.

Dziewczynka podeszła do szerokiego blatu. Dźwięki dobiegały z samego kąta, tuż zza wiklinowego kosza na chleb. Lena nachyliła się powoli i wstrzymała oddech.

Za chlebakiem działała w najlepsze maleńka, oświetlona łupinkami orzechów piekarnia. Na glinianej podstawce stał miniaturowy piecyk zrobiony z puszki po herbacie, a wokół niego krzątały się trzy myszki. Wszystkie miały na sobie śnieżnobiałe fartuszki i maleńkie, sterczące kucharskie czapki.

Najstarszy mysi piekarz miał wspaniałe, zakręcone wąsy i okulary zrobione z drucika. — Pamiętaj, Okruszku — pouczał młodszego pomocnika — do ciasta na Księżycowe Rogaliki dajemy tylko szczyptę gwiezdnego pyłu. Jeśli sypniesz za dużo, ciasto pogniewa się na grawitację.

Okruszek, pulchna myszka o wielkich uszach, trzymał kryształową solniczkę pełną migoczącego, błękitnego proszku. — Tak, mistrzu Maurycy, oczywiście! Tylko ociupinkę! — pisnął Okruszek. Jednak gdy potrząsnął naczyniem, wieczko odskoczyło i na stolnicę posypała się cała lśniąca chmurka.

Trzecia myszka, która właśnie zwijała rogaliki z ciasta, zamarła z wałkiem w łapkach. — Ojejku — pisnęła cicho.

Piecyk buchnął błękitnym blaskiem i drzwiczki same się otworzyły. Zamiast leżeć spokojnie na miniaturowej blasze, tuzin złocistych, pachnących miodem rogalików uniósł się w powietrze. Zaczęły szybować w stronę sufitu niczym małe, ciepłe baloniki.

— Ratunku! Nasz wypiek odlatuje! — zawołał mistrz Maurycy, podskakując i bezradnie machając łapkami. — Jeśli uderzą o sufit, stracą całą chrupkość!

Lena wiedziała, że musi działać natychmiast, ale bardzo ostrożnie, by nie obudzić rodziców. Rozejrzała się po blatach. Na suszarce leżało duże, metalowe sitko do mąki, a w kubku obok stała długa, drewniana łyżka.

Dziewczynka sięgnęła po nie bezszelestnie. — Spokojnie, pomogę wam — szepnęła do zdumionych myszek.

Mistrz Maurycy poprawił druciane okulary i spojrzał w górę, a jego wąsiki zatańczyły z ulgą. — Łap je delikatnie, panienko! Są miękkie jak puch!

Dziewczynka stanęła na palcach. Pierwszy rogalik kołysał się tuż pod wiszącą szafką. Lena wyciągnęła drewnianą łyżkę, ostrożnie podważyła lśniące ciastko od dołu, a drugą ręką podstawiała sitko. Rogalik wylądował w siatce z miękkim, ledwie słyszalnym plaśnięciem.

— Jeden! — pisnął z zachwytem Okruszek.

Dwa kolejne dryfowały w stronę okna. Dziewczynka zręcznie wyciągnęła rękę i przechwyciła oba naraz. Rogaliki były leciutkie, ciepłe i przyjemnie łaskotały dłonie, pachnąc prażonymi migdałami. Po chwili w sitku leżała już cała gromadka, świecąc delikatnym, srebrzystym blaskiem, który powoli gasł, w miarę jak ciastka stygły.

Lena ostrożnie opuściła sitko na blat, tuż obok wiklinowego kosza. Mistrz Maurycy podszedł do brzegu, ukłonił się nisko i dotknął łapką swojej kucharskiej czapki.

— Prawdziwa z ciebie mistrzyni nocnych wypieków — powiedział uroczyście stary piekarz. — W nagrodę przyjmij ten jeden, najbardziej maślany. Daje najspokojniejsze sny w całym domu.

Okruszek wytoczył przed siebie rogalik wielkości naparstka, wciąż lekko ciepły. Lena podziękowała cichym uśmiechem i zjadła go z zachwytem. Smakował jak słodkie mleko z miodem i wanilią.

Piekarnik z puszki zaczął powoli przygasać. Myszki schowały wałki, zamiotły stolnicę z resztek mąki i jedna po drugiej zniknęły w szparze za listwą.

W kuchni znów zapadła kojąca, nocna cisza. Dziewczynka wróciła do swojego pokoju, wślizgnęła się pod ciepłą kołdrę i zamknęła oczy. Zegar w przedpokoju tykał sennie, a powieki Leny zrobiły się ciężkie, jakby oprószył je gwiezdny pył. Za oknem świecił księżyc, a cały dom pogrążył się w głębokim, spokojnym śnie.

Stwórz bajkę ze swoim dzieckiem w roli głównej

Jego imię, ulubione rzeczy, pomysł na dzisiejszy wieczór — bajka napisana i nagrana w kilka minut.

Stwórz własną bajkę na dobranoc →

Więcej bajek do słuchania